Ta strona internetowa jest poświęcona pamięci o wiosce Milno na Kresach Wschodnich i jej polskich mieszkańcach.
Powstała na podstawie pracy Pana Adolfa Głowackiego ze Szczecina "Milno - Gontowa. Informacje zebrane od ludzi starszych - urodzonych na Podolu, wybrane z opracowań historycznych i odtworzone z pamięci" (Szczecin 2008) oraz kilkunastu artykułów opublikowanych przez autorów serwisu internetowego "Olejów na Podolu". Sam zaś pomysł jej założenia narodził się na Pierwszym Zjeździe Milnian i Gontowian 27 lipca 2008 r w Rogozińcu.
Dalszy rozwój tej strony jest w Twoich rękach, Drogi Czytelniku. Prosimy o życzliwą pomoc, o przysyłanie zdjęć i nowych materiałów.
Poszukujemy także współpracowników. Nie jest wymagana znajomość tworzenia stron internetowych. Wystarczy umiejętność przepisywania tekstów na komputerze, przywiązanie do Milna, oraz - przede wszystkim - trochę wolnego czasu i chęci.
Odwiedziłam Milno
Wróciłam z wycieczki na Kresy. W Milnie byłam dosłownie dwie godziny. Zobacz zdjęcia.
Od czerwca strona www.milno.pl zainstalowana została na nowym szybszym serwerze i bez reklam. Teraz będziemy mogli szybciej łączyć się ze stroną i nie będzie przerw w odbiorze.
Dziękuję bardzo w imieniu wszystkich Milnian panu Kazimierzowi Dajczakowi i Remigiuszowi Paduchowi za wykonanie wielkiej pracy przy przeniesieniu naszej strony na nowy serwer. Poświęcili Oni bezinteresownie wiele godzin nocnych, aby tę pracę wykonać. Strona działa idealnie
Odbędzie się 3 lipca 2010 roku o godz.10.00 w Zespole Szkół Leśnych w Rogozińcu.
Program spotkania:
Godz.10.00 - zbiórka przy kościele w Rogozińcu, pobranie indywidualnych plakietek
Godz.11.00- Msza Św. w kościele p.w Św. Józefa w Rogozińcu
Po Mszy Św. zapalenie zniczy i złożenie kwiatów pod tablicą pamiątkową.
Godz.13.30- obiad
Powitanie Gości, wspomnienia, rozmowy
Godz. 15.00- 16.00 r11; kawa i ciasto
Godz. 18.00- ognisko przy kiełbasce i bigosie oraz zimne napoje
Panel dyskusyjny, śpiewy
-nocleg
Uwaga.
Koszt uczestnictwa:
60 zł. od osoby
85 zł z noclegiem i śniadaniem.
Zgłoszenie uczestnictwa do 15 czerwca 2010 r do poniżej wymienionych osób:
Dec Władysław zam. Międzyrzecz
Pawłowski Tadeusz zam. Międzyrzecz
Chliszcz Danuta zam. Zbąszynek
lub na konto
Bank PKO S. A I Oddział w Międzyrzeczu
92124035781111001024252471 z dopiskiem Pawłowski Tadeusz
Liczymy na duże zainteresowanie Zjazdem
Z poważaniem Zarząd.
Już się żegnamy z rodzinną wioską
i odjeżdżamy w opatrzność Boską.
Już wyjeżdżamy z rodzinnej ziemi
Umierać razem między swoimi.
Ty ostra zimo styczniowa pora
Ucieka Polski lud od topora
Ucieka każdy, bo życie miłe
Nie chce bez czasu kłaść się w mogiłę.
Chcę wyrazić wielką wdzięczoność organizatorom Zjazdów w Rogozińcu oraz inicjatorom internetowej strony Milno za ich pracę i zaangażowanie. Jest to szczególnie dla nas urodzonych w Powojennej Polsce wielkie źródło informacji o „Domu w Milnie i Gontowie” a dla urodzonych „TAM W DOMU” radość, że nie zaginie historia ich rodzinnej wioski.
Pan Adolf Głowacki w roku 2000 napisał następną książkę, która jest jakby kontynuacją tej z 1994r. Jej tytuł to: „Z Kresów Wschodnich na Zachodnie”, zawiera dalsze losy Milnian i Gontowian, od wyjazdu w styczniu 1945 r. ,ale ograniczone do historii tych którzy osiedlili się w Pacholętach obecne województwo zachodniopomorskie.
Z tą pracą Pana Adolfa Głowackiego emocjonalnie związani jesteśmy szczególnie my, których rodziny osiedliły się w Pacholętach.
Dzięki zaangażowaniu autora mamy szeroki pogląd na bezpośrednio powojenne losy naszych rodzin, na ten czas który nie obejmuje nasza pamięć.
Rozpoczęłam jednak te dzisiejsze wspomnienia od fragmentów pieśni powstałej w czasie „wywózki”, wygnania z Milna i Gontowy oraz wielu innych miejscowości. Pieśń ta była śpiewana w naszym domu, zawsze z wielkim wzruszeniem i żalem, ze łzami w oczach. Nie znam autora, czy autorki, i być może tylko niektóre zwrotki tego utworu.
Pozwalam sobie umieścić na stronie Milno fragmenty książki „Z Kresów Wschodnich na Zachodnie” do czasu przybycia do Pacholąt, które w wielu fragmentach są wspólne dla większości „Naszych” ludzi, wygnanych z rodzinnego „Sioła”. Mija bowiem 65 lat od ich „tułaczki” i wyjazdu „Na Zachód”.
Jak podaje P.A.Głowacki „W połowie stycznia 1945 roku, kolumny wozów wyruszyły na stację do Zborowa. Tam po krótkim oczekiwaniu wtłoczono po kilka rodzin do nieogrzewanych wagonów towarowych i 20 stycznia ruszył pierwszy transport gontowiecko – mileński do Przemyśla. 30 stycznia odjechał drugi transport (Mileński) przez Złoczów, Krasne, Lwów i Rawę Ruską w kierunku Zamościa.
Być może ktoś dopisze również losy swoich rodzin po opuszczeniu rodzinnej ziemi. Można to uczynić bezpośrednio poprzez stronę internetowa, lub w formie wspomnień przesłanych na mój adres lub Marysi Zaleskiej, a ja umieszczę to na stronie MLNO.
Mój adres: Maria Markowicz
Pacholęta 26 74-120 Widuchowa
Dalsze fragmenty opracowania Pana Adolfa Głowackiego Z Kresów Wschodnich na Zachodnie
Poniżej jako Artykuł w kategorii Po wojnie.
Z wielkim zainteresowaniem zapoznałam się z opracowaniem Marysi Zaleskiej z Wrocławia na temat "Gwary Milna". Myślę, że wielu z nas ucieszyło się że sa opracowania naukowe dotyczace gwary Milna, że pozostanie ślad po "naszej mowie".
W rodzinie często mówiono "tak jak to my to pokolenie powojenne" określamy, "po Mileńsku". My młodsi - wtrącaliśmy w nasze rozmowy i czynimy to do chwili obecnej - niektóre słowa, czy całe zwroty, teraz bardziej w formie żartu, czy przypomnienia, jak to w "DOMU W MILNIE" mówiono.
W swojej pierwszej książce "Milno - Gontowa" z 1994 roku Pan Adolf Głowacki zawarł dialog dwóch spotykających się kobiet - jak określił to autor "Starej i Młodej".
Myślę że tekst ten wielu nam Milnianom i Gontowlanom jak i innym Kresowiakom, tym starszym przypomni, a nas młodszych zapozna i pozostawi w pamięci to jak mówiono w Milnie i Gontowie.
"Rozmowa dwóch kobiet, spotykających się w drodze;
M – młodej
S – starej
M – Puchwalony Jezus Chrystus. A dzie Wy tak Ciotko bigniecie ?
S – Na wieki wieków. Ta w pole. Niese jidzenie na pułudynyk. Nasze rzno żyto na Długij i niechco si hajić przyjazdym du domu.Wunas mało ludzi du ruboty i żniwa ni jidi sporno. Ja wże stara, tu zustawiajo mnie w doma, przy dzieciach i dumowych robotach. Dam chudobie jeść, napoje i wydoje krowy, wugutuje strawe, w wugorodzie puplewie, wyprawie starszego naszyj Hanki z krówami, wyniesie jidzenie na pole, tyj taka moja rubota. Ni wielga puciecha zy starego. A wo widzisz, sze musze wlic z sobom młodszego Hanki, bu wsio dugóry nugami przywróci. Sze przywleczy czyrede takich jak wun, wut suńsiadów.
M - A to wże tak wyrus młodszy chłopczysko waszej Hanki ?
S - Na cosz, taż Hanki, Rośni jak na drożdżach, Ali bajstruk jak żywe srebło. Wszyndzie go pełno. Huncwot jakich mało. A nieposłuszny ży nu. Skaranie Boże z tym dzieckiem. Czasym tu wże mnie piczontki tlejo. Jak bym mogła wziońść na kulano i przyłożyć pasym, tu by pupamintał. Ali ni daje rady. Wciekni tyj wże. Sze si pokrzywia byńkart. Ot czasym puciongne wupciraczkom puza wucha, tyj wsio. A wo podziw si jaki zalapany. Wszyndzie sucho, a wun cały w błocie. Dzie to zdybi ? Kolka go wi. Chuć pilnuje i z woka ni spuskam, tu wun i tak swoje zrobi. Ja Ci każe, w cugmginiu dzieś znikni i nabroji. Przyd wczora, zanim si wubgulndnełam, tu tyn wże wupat z drzewa. I to jak ! kumiśgłowom. Mało karku ni skryńcioł.
Całość dialogu poniżej w kategorii Artykuł - Gwara Mileńska
Maria Markowicz (Krąpiec)
Opowiadano, że Pan właściciel wsi Milno, który miał folwark na początku Krasowiczyny od strony Kamionki zaprosił gości ze Zborowa, Załoziec i Zbaraża na polowanie
Na Kamionce między posesją Kozaka K-145 a Mikołaja Deca syna Józefa K-78 znajdowały się trzy kiernice źródlane, gdzie ludność wsi brała wodę. Jedna była ogólna cembrowana, druga \"Kanderały\";
Trochę nowości, znalezionych od początku roku w Internecie. Na osobne artykuły to niestety jeszcze za mało. Ale już możecie je przeczytać w niniejszym zbiorze.
Były to piękne dni majowe, gdy chodziliśmy z Antkiem Kozakiem i Mikołajem Decem z Parcelacji do lasu Władka Kusiaka i Różańskiego szukać kwiatu paproci.
W okresie wojny w Milnie zamknięto polskie sklepy a istniała tylko kooperatywa o nazwie \"Dobrobyt\";. Aktywnym organizatorem kooperatywy w Milnie był miejscowy ksiądz z cerkwi Andrzej Iszczak.
Artykuł Adolfa Głowackiego wraz ze słownikiem.
Polska wiejska społeczność kresowa, obszaru południowego, posługiwała się gwarą zbliżoną do bałaku lwowskiego. Nasza miała swoje odrębności, ale należała do tej samej rodziny. Język naszych przodków którzy osiedli w Milnie, przetworzył się i dostosował do potrzeb miejscowych. Koegzystencja z Rusinami, nie pozostała bez wzajemnych wpływów. Zabór austriacki też odcisnął swoje piętno. Ponadto gwarę kształtowało słowo mówione, nie korygowane pisanym, co doprowadziło do wielu uproszczeń i podmian liter. Polacy w Milnie do końca rozmawiali po polsku, choć znali też ukraiński.
W czasie wojny nie było już w Milnie sklepów prywatnych.
Za Sowietów sklepy prowadzili tylko i wyłącznie Żydzi.
Za Niemców były \"Kooperatywy\". mielli je Ukraińcy.
Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, uroczyście nadał przywódcy OUN-UPA Stepanowi Banderze, tytuł „Bohater Ukrainy”. Wcześniej taki zaszczyt spotkał dowódcę UPA Romana Szuchewycza.
Wspomnienia Adolfa Głowackiego, Józefa Krąpca, Franka Majkuta, oraz informacje wielu mieszkańców Pacholąt.
Zebrał i opracował Adolf Głowacki - PACHOLĘTA – 2000.
– Puchwalony Jezus Chrystus. A dzie Wy tak Ciotko bigniecie ?
– Na wieki wieków. Ta w pole. Niese jidzenie na pułudynyk. Nasze rzno żyto na Długij i niechco si hajić przyjazdym du domu
Ponieważ ziemia stanowiła tam podstawę utrzymania, przy kojarzeniu małżeństw, obok uczuć, niepoślednią rolę odgrywały morgi. Presja rodziców w tej kwestii co prawda już malała, ale młodzi też tego nie lekceważyli
...Na Kamionce na Wygonie przy Załozieckim Gościńcu stała Figura Matki Bożej.
Postawiono ją w miejscu gdzie ludzie idąc po drzewo do lasu zostały napadnięci przez wilki.
Gwarą Milna zainteresował się prof. Karol Dejna ur. 10 listopada 1911 roku w Wielkich Borkach koło Tarnopola. Profesor K. Dejna studiował filologię polską na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Był językoznawcą i slawistą. W pracy naukowej zajmował się dialektologią słowiańską. Był autorem ponad 100 prac naukowych
Fundator
Inicjatorem i fundatorem działań przy stronie internetowej jest Milnianin, Pan Władysław Zaleski z Warszawy.