Dyspozycje dla rządców w Milnie cz. 04 czerwiec 1839
Dodane przez Remek dnia Października 24 2013 01:46:42

DYSPOZYCJE GWALBERTA PAWLIKOWSKIEGO
W SPRAWIE MAJĄTKU MILNO 1838-1841
część 4: czerwiec 1839
(rządca - Felicjan Madeyski, mandatariusz - Grzegorz Bubella)




Dnia 5go Czerwca 1839.

W tej chwili odebrałem list Twój 2. b. m. pisany, a że na wsiadaniu jestem i boję się aby poczty nie chybić, więc spieszę z odpowiedzią i już do nikogo więcej teraz nie piszę, aż do przyszłej poczty.

1. Proszę Cię, abyś wszystko w porządku odebrał, równie by mandataria także w porządku P. Bubeli oddaną była.

2o. Co do arendy przewidywałem i powiadałem Ci, iż z wypuszczeniem onejże wiele będziesz miał trudności. Tego tylko z listu Twego nie pojmuję, że mi nie piszesz, czyliś już swoje szynki zaprowadził lub nie? Wszakże list Twój drugiego datowany, a od 1go Herszkowi propinacya się skończyła. Równie nie piszesz, czyliś w Brodach kogo na arendarza nie znalazł? Od przeszłorocznej ceny nie myślę odstąpić, a pewny jestem, iż ją Herszko da, a nawet i więcej, gdy tylko zobaczy, iż się serio zabierasz. Poleciłem Ci, abyś się najbardziej zajął propinacyą, lecz Tyś nawet wódki dotąd nie kupił - być może, iż masz jakie inne widoki, ale Cię bardzo proszę, nie daj się surodzić(?) temu żydowi, bo to i cygan, i filut.

3o. Przy takim stanie, jak mi wystawiasz ozimin i zasiewów jarych tudzież posadzonych kartofli, niewielkich się można spodziewać zbiorów, dlatego nie zdaje mi się być rzeczą koniecznie potrzebną spieszyć z reparacyą gorzelni. Dobrze się nad tem zastanów, bo to i nakład wielki, od którego może byśmy przy szczupłym urodzaju żadnych nie mieli zysków, a może prędzej by wypadało chwycić się innych budynków, a dopiero z przyszłą wiosną wziąść się do gorzelni. Oddaję to zupełnie Twojej rozwadze, dobrze się nad tem zastanów, bo ja Cię proszę tak w tem jak i we wszystkiem co przedsiębrać będziesz, działaj z największem zastanowieniem.

4o. Nie pojmuję, jakim sposobem pacht krów od 6go dopiero Czerwca się zaczyna, kiedy rok P. Sochanika z 1m się Czerwca poczyna.

5o. W mojej dyspozycyi pisałem Ci, abyś rozpoznawszy się w Milnie doniósł mi, wiele tam bydła będziesz mógł wyżywić? Ty zamiast tego już chcesz zaraz po nie przysełać, a raczej sam tutaj przyjeżdżać, czemeś mię bardzo przestraszył, bo ja bym wolał, abyś teraz oddał się z całą siłą gospodarstwu, i to, co zaniedbano naprawił, wszakże to teraz czas ostateczny, a jeśli ten opuścisz, to potem nic już nie będziesz mógł zrobić.

6o. O pachtarza będziesz mógł i później postarać się.

7o. Nie zdaje mi się, aby potrzeba było puszczanie baranów wstrzymać, aż do strzyży owiec, a lepiej daleko mieć wczesne jagnięta. Zresztą już i ze strzyżą spieszyć się należy.

8o. Zapomogi koniecznie dać potrzeba z rozwagą i po przekonaniu się. Niemasz zaś żadnej potrzeby, aby chłop to co bierze podpisywał, Ty mu tylko zapisz w jego książeczkę i w swój rejestr, a to będzie dostatecznem.

9o. Dobrześ zrobił żeś przyjął pisarza, lecz proszę Cię uważaj, aby był zdatnym do pomagania Ci a przytem niezbyt drogi, bo to z jednej wsi trudno wielkie ponosić wydatki. Pan Łazowski zaś mi pisze, że to jest jakiś ekonom, a że pisarza i leśniczego szukasz. Przekonany jestem, że ten któregoś przyjął jest pisarzem, że o drugim pisarzu i nie myślisz, a co się tycze leśniczego, bardzo Cię proszę dobrze się zastanów, czyli się bez niego nie obejdzie? I zawsze to miej na pamięci, że przy naszem mizernem gospodarstwie i dochodach to tylko, co się w wydatkach oszczędzi jest jedyną intratą.

10o. To co mi piszesz o budynkach i spustoszeniu Milna, przyznasz, iż Ci wszystko sam powiedziałem, ale spodziewam się, iż przy Tobie wszystko się to poprawi. Nie naglij tylko nazbyt, rób wszystko z zastanowieniem i rozwagą, nie chwytaj się wielu rzeczy naraz, ale ułóż sobie porządek, abyś to co jest potrzebniejszem wprzódy zrobił i tak jedno szło po drugiem; uważaj oraz, aby wydatek był jak najmniejszy.

11o. Co się tycze sprzedaży zboża, z tą się nie spiesz, chyba koniecznie dla obawy popsucia trzeba co sprzedać; zostawiam to Twemu rozsądkowi, uważaj jednakże że żadnych nie mamy zapasów, że się nie urodziło, że chłopom potrzeba dawać zapomogi i że w największą biedę byśmy wpadli, gdybyśmy nie mieli zboża.

12o. I do mnie pisał P. Łazowski, abym mu koni do wyjeżdżania za służbą pozwalał. Chcę mu pomóc, ale nie myślę, aby te konie wciąż na jego stały usługi i dosyć jest parą czasem go wysłać, wszakże teraz roboty w polu, a przy rozsądku takich zbytków żądać nie będzie.

13o. Mój Kochany P. Madejski, ja Cię na wszystko proszę, rób co można ale z rozwagą. Pisze mi Łazowski, że Ty nie odbierasz od niego sam remanentów, ale odbierać je każesz pisarzowi i to nie od niego, ale od jego lokaja. Musi to w tem być jakieś bałamuctwo, bo nie mogę wierzyć, aby się coś podobnego dziać miało.

14o. Nie pisałeś, czyli Bubela już w Cyrkule zaprezentowany?




Dnia 14go Czerwca 1839.

Oczekiwałem od P.P. Sochanika i Łazowskiego raportów za przeszły tydzień, lecz nadaremnie. Oddaj im listy te załączone.

Do tego co Ci tu ustnie mówiłem i com Ci w ostatnim pisał liście który tam zastałeś, dodaję tutaj następujące wiadomości:

Był tu Herszko, powiedziałem mu, iż się ma udać do Ciebie i że Ty wszystkie potrzebną do ukończenia z nim masz władzę. Zastanów się więc nad wszystkiem należycie i dopiero co lepszem osądzisz działaj. Z wszystkiego widziałem, iżby Herszko chciał zostać i pewnie by dał to co dotąd płacił - ależ powtarzam Ci, rób z zastanowieniem co korzystniejszem znajdziesz.

Prosił mię Herszko, iż chce dać kaucję na te 60 Złr. które Dominium Milno ma płacić za to, iż go trzymało. Powiedz więc P. Bubelli, aby się w tem dopilnował, byśmy żadnej straty nie mieli, gdyby kiedyś pieniądze te egzekwowano.

Równie na Ciebie i na Bubellę wkładam obowiązek, abyście jak najmocniej strzegli i dopilnowali, by P. Sochanik wszystkie pretensye chłopów, które do niego roszczą, pozałatwiał, pozaspakajał, liczę także do tych rzecz wożonej przez nich wody do Kasarniów; bo ile się dowiaduję to to nie bagatela i moglibyśmy potem mocno śpiewać; pilnujcie więc tego dobrze, abym jeżeli do zapłaty przyjdzie mógł przynajmniej, kiedy się to nie za mnie, ale wprzódy działo, z masy ś.p. teścia mego uzyskać dla siebie wynagrodzenia.

Radbym bardzo, aby się tam rachunki jak najprędzej skończyli, przyspieszaj więc wszystko z P. Liedezmanem, którego pięknie ode mnie pozdrów. Także radbym, aby P. Łazowski i Sochanik jak najprędzej się z tamtąd wybrali i proszę Cię staraj się o to, z rozumem wszystko zrobisz, a ja piszę do P. Łazowskiego, iż gdyby się chciał prędzej wyprowadzić, to mu zawsze i pensyą całoroczną wypłacę i ordynaryą wydać każę.

Siano już zapewnie robisz, lecz i w innych kategoriach gospodarstwa, jako to w myciu i strzyży owiec, uporządkowaniu budynków i roli ile możesz przyspieszaj.

Powiedz P. Bubelli, aby do mnie napisał w jakim stanie wszystko znalazł?

Ja w niedzielę wyjeżdżam do Lwowa, więc możesz list przyszły wprost do mnie do Lwowa adresować.

Jeszcze dodaję, byś owce starał się jak najlepiej umyć i aby była gotowa [wełna], byś ją mógł lub tam sprzedać lub na pierwszego Lipca przysłać do Lwowa.

Jak też bydło doszło, donieś mi. Wkrótce będę miał więcej bydła, po które jak Ci napiszę przyślesz. Bywaj zdrów i szczęśliwy.




Dnia 20 Czerwca 1839.

Dzisiaj dwa listy P. Lidyzmana odebrałem, nie pojmuję dlaczego tak spóźnione. Na obydwa mu odpisuję, a Ty mu list załączony oddaj. Co mu piszę nie jest sekretem, a proś go to Ci list swój pokaże abyś wiedział co i jak ma być zrobione.

Z chłopami bądźcie ostrożni i nie podżegajcie ich sami wypytywaniem się o ich pretensye; bo z nimi tylko zacząć to już potem bez końca, a czasem i najniesłuszniejsze skargi. Przysłał P. Lidyzman wykaz restancyi podatków, z tych widzę że i na Dominium ciążą restancye, nie wiem co to znaczy. Summa ich wynosi 165 Fr 52 2/4 Kr. niech mi więc P. Bobella jak najspieszniej przyszle objaśnienie.

Przypominam sobie, iż tam jakieś obce Dominium składa do Milna podatki; niech się więc P. Bobella w tym względzie dopilnuje.

Przysłano mi tu wykaz jakiego tam potrzeba papieru na Grundertrags-Matrikel, Summarien i Subrepartitions-Bogen. Trzeba go będzie kupić a Pan Bobella niech się jak najspieszniej do tej roboty zabiera. Jeżeli zaś komu wypadnie co dać dla zupełnego ukończenia tej rzeczy, to ten wydatek przyjmuj.

Załączam tu bilecik do P. Łazowskiego, który jak słyszę twierdzi, że się już ze wszystkich pieniędzy mnie wyrachował, a co nieprawda, bo to co w listach pisał było raportem a nie rachunkiem.

P. Lidyzman daj choćby i 50 Fr. gdy zechce ale staraj się o pieniądze, abyś miał na wydatki, może co sprzedasz.

Do mycia owiec i strzyży zabieraj się, a jeżeli Ci dadzą przynajmniej siedemdziesiąt i pięć Złr. m.k. za cetnar, to ją sprzedaj. Wolałbym jednakże abyś mi ją tu odesłał, bo może by się takie znalazło runo, którebym mógł do mojej przyłączyć wełny, a tak bym go drożej sprzedał, zawsze jednakże, cienkie i dobrze umyte runa upakuj osobno. Także potrzeba, aby każde runo osobno było zwinięte, żółta wełna od niego oderwana, i każde runo osobno sznureczkiem lekko związane.




Dnia 23. Czerwca 1839.

Na listy Twoje z d. 16., 19. i 20. Czerwca który jeden po drugim odebrałem razem odpisuję.

Co do raportu pańszczyzny tę ci czynię uwagę, iż należy abyś pańszczyznę wypisywał dzienną to jest: którego dnia tygodnia jaka do czego i wiele było pańszczyzny, a gdzie można dodawał wiele zrobili.

Znachodzę, iż ścięto 29 sztuk dębów, prawda iż tam nie masz żadnych materyałów, lecz przyznam Ci się szczerze iż bym wolał przykupić, niż z takich co podczas rozwijania się ścinało coś stawić.

Nie pojmuję dlaczego drwa do wapniarki rąbano, wszakże tam drwa być muszą.

Do kopania i zasiania ogrodów w folwarku i mandataryi wyszło dni 26. Wszakże to zawsze się oficjalistom tylko ogród daje, a oni się sami o robotników postarać powinni. Tobie mój Kochany Panie Madejski nie będę żałował robotnika, ale co drugim to nie dawaj, wszakże ich dziewka powinna im obrobić ogród.

Widzę iż rozbierasz winnicę dawną i szopę, pamiętaj więc aby słoma z dachów użytą była na gnój.

Raporta Kassy i taksowego, gdy już wszystko odbierzesz proszę nie zapominaj mi przysyłać. Dobrze jest iż raport bydła, skór, półselków[?], pasieki i t.p. rzeczy chcesz tylko raz na miesiąc przysyłać, ale proszę Cię pierwszy jak najdokładniejszy przyszlij mi jak najprędzej to jest z d. 1m Lipca lib najbliższym niego, w którym raport zdawać będziesz, i tak zawsze 1go każdego miesiąca przy innym raporcie i raportu tych rzeczy oczekiwać będę, tylko jeżeliby jaka odmiana zaszła to mi kilkoma słowy w listach i przed czasem raportu wyrazisz.

Nie pojmuję co to znaczy iż mi piszesz, że restancje na oficjalistach celnych nie przyjmujecie - cóż to są za restancje?

Bardzo cię proszę pamiętaj o bydle i o buhajku który został w Stawczanach. Bóg wie kiedy wyzdrowieje. Pamiętaj i o dawnych krowach i staraj się aby i z jałówek które już trzy lata mają mieć krowy. Radbym koniecznie aby tam był pacht na krowy, dam stąd za parę niedziel (o czem Cię wprzód jednakże uwiadomię) krowy, a choćby tam nareszcie i przykupić. Do takich rzeczy sam mi proszę dawaj projekta, bo ja mam w Bogu nadzieję, iż przy Tobie coś lepszego z Milna zrobiemy.

Co piszesz o umieszczeniu bydła i o budynkach na nie wszystko dobrym znachodzę, równie i o stajni na krowy. Z przeniesienia stodoły kontent jestem a i tę radę Twoją dobrą znachodzę, aby się wstrzymać z murowaniem owczarni, a potrzebniejsze budynki naprawiać, i dobrze jest iż przódy materyał przygotujesz - o to Cię tylko proszę, pomyśl ażeby owce na zimę ciepłą miały stajnię, bo się wtedy kocić będą. Potwierdzam także coś urządził koło cegielni i wapniarni.

Ratuj młyny jak tylko można, a wolę przykupić materyały, niżeli z surowych cośkolwiek robić.

Proszę Cię uważaj czyli to będzie korzystnem, że rezerwator i groblę koło gorzelni podnosisz, bo mi mówiono, iż gdy się podniesie, to woda będzie w gorzelni, w dołach w których konwie na wódkę stoją i w piecu.

Majstrów zmiłuj się, godź inaczej jak tamci panowie, bo śmiech jak przepłacali.

Twojej życzliwości i rozsądkowi zostawiam sprzedaż zboża, ale zmiłuj się uważaj, abyś się nie ogołocił z zapasu, bo różne trafiają się przypadki - piszesz mi, iż przedałeś po 1 Złr. m.k. owsa korcy a nie wyraziłeś wiele.

P. Sochanik pretensye chłopów niech załagodzi, ale powtarzam, ustawicznym wypytywaniem nie pobudzajcie chłopów do skarg.

Już to Cię bardzo proszę uważaj, aby łąki, jak tylko można będzie, zaraz kosić.

Tabelę ordynariuszów nie potwierdzam, bo dałem ci moc od pisarza zacząwszy przyjmowania i oddalania oficjalistów, to Ci tylko polecam, abyś starał się mieć jak najlepszych, a i na to baczył, by ich niepotrzebnie nie przepłacać. Jakóba Pianowicza owczarza zapewnie oddalić należy, bo okropnie drogi, ale nie rozumiem w tym ordynariuszu, co znaczy adnotacja twoja przy owczarzu kwartalnie, wszakże spodziewam się, iż ta po nim następujących nie tyczy się, bo by to okropnie wielka była pensja.

Powtarzam napomnienie moje, abyś się zupełnie zapasów zboża nie wyzuł.

Mój Panie Madejski! tobie nie będę żałował abyś dla siebie postarał się o hreczkę jak najtańszym sposobem, ale co inni oficjaliści i słudzy, ci niech się kontentują tem zbożem jakie jest.

Pewna rzecz, iż nikt się nie zgłosi o arendę, dokąd tam Guttman będzie. Syna jego na żaden sposób nie bierz na arendarza. Dobrze bardzo będzie, gdy się Guttmanowie raz ustąpią, bo wtedy pewny jestem i do arendy kogoś dostać, i o kupca na zboże łatwiej będzie, - to jednakże dobrym nie znachodzę, abyś młyny i karczmę Gątowską osobno wypuścił i proszę nie rób tego, bo ja wiem iż wkrótce znajdziesz arendarza na wszystko razem, jak się tylko stamtąd monopolista Guttman ustąpi. Powtarzam jeszcze raz, nie wypuszczaj młynów ani tej karczmy osobno, bo zobaczysz iż ci potem zbyt mało dawać będą. Zaprowadź szynki swoje, ale staraj się koniecznie o arendarza, bo ja wolę aby wypuścić, niż tyle mieć kłopotu z szynkarzami, w początkach jednakże trzeba i tę biedę znieść.

Na sześćdziesiąt Złr. strofu za Herszka nie chcę aby szanowny Ksiądz dziekan ręczył, powiedz mu, iż go zanadto szanuję, abym się potem miał u niego upominać o należytość. Toż samo oświadcz P. Bubelli.

Przeszłej poczty pisałem do Was wszystkich, nie wiem czyli teraz wodę do kasarni wożą. Uważaj jakby to zrobić na przyszłość, aby niepotrzebnych uniknąć zatargów.

Starajcie się koniecznie, aby poddanych do posłuszeństwa przyprowadzić, co nie wątpię, wziąwszy się z rozsądkiem łatwo uskutecznicie, a Ciebie jak najmocniej upraszam, nie dopuszczaj ani nadrobków ani remanentów, i uważaj aby tych co nadrobki mają jak tylko można nie gonić, aby nadrobek odsiedzieli, oszczędzaj także ile można pańszczyzny, abyś miał zaległość, którą w gwałtownych potrzebach żniw i kopania kartofli użyjesz, aby jak można najmniej albo i wcale nie przynajmować. Pilnuj także, aby nieposłuszni, gdy nie wychodzą, karne dni dostawali, tak jak patent przykazuje, ale niech je odrabiają, bo inaczej zagrożona tylko kara będzie bezskuteczną. Na to jednakże trzeba prowadzić protokół, aby w przypadku ich skarg można się wywieść iż się należycie postępowało.




Dnia 27 Czerwca 1839.

Raport i list twój z d. 23. b. m. wczoraj odebrałem. W tej chwili najbardziej ci polecam zbiór siana.

Przyznam ci się, iż wolałbym kogo innego na arendarza jak syna Herszkowego, bo już się raz potrzeba rozstać z tym monopolistą, i lękam się abyś przez niego nie miał przeszkód w sprzedawaniu zboża i innych rzeczy. Nie wiem przy tem, jakie raty z niem ułożyłeś; donieś mi o tem, i dopilnuj, aby się uiszczano.

Dobrze będzie jeżeli się poznasz z tym, co w Załoścach listy rozdaje, bo je pewnie i prędzej odbierać będziesz.

Przyszlij mi wykaz, jakie w tem roku, tak ozime jak i jare, były w Milnie wysiewy.

Pamiętaj proszę Cię, aby gorzelnię na ten rok można wypuścić, bo to znacznie przyczyni intraty, nie tylko gotówką, ale i gnojem z bydła brażnego.

P.P. Sochanik i Łazowski tutaj bawią; obawiam się bardzo, że ostatni konie tutaj wygłodzi. Spodziewam się, że sobie zadasz pracy, aby się tych Panów ztamtąd pozbyć, a Łazowskiemu dla łatwiejszego wynalezienia służby dałem już atestat.




podpis Gwalberta Pawlikowskiego

podpis Gwalberta Pawlikowskiego na starym dokumencie


Gwalbert Pawlikowski (ur. 1792, zm. 1852), dziedzic z Medyki, galicyjski polityk, botanik i badacz starożytności w roku 1832 poślubił Henrykę hr. Dzieduszycką, córkę ówczesnego właściciela dóbr załozieckich. Częścią posagu żony były dobra ziemskie Milno i Gontowa.

Pawlikowski u siebie w Medyce nie był złym gospodarzem. Utworzył piękny ogród botaniczny, zaprowadził pierwszą w Polsce czteroletnią szkołę ogrodniczą, znał się na hodowli zwierząt. Gorzej przedstawiała się sprawa z majątkiem Milno. Z powodu znacznego oddalenia nie mógł go osobiście nadzorować. Posługiwał się rządcami i mandatariuszami. Zachowały się jego dyspozycje z lat 1838-1841 dla rządców w Milnie, które prezentujemy w serii poniższych artykułów. Możemy w nich zobaczyć różne próby zwiększenia dochodów z mileńskiego majątku.

Wygląda na to, że nie miał szczęścia w doborze ludzi. Z lektury (ale i skarg chłopskich) wyłania się ciekawy obraz. Najprawdopodobniej kolejne ekipy zarządców Milna po prostu go okradały. Ignorowali polecenia dotyczące hodowli zwierząt, nie interesowali się ich losem (przez co np. owce masowo zdychały), zawyżali koszty wszelkich zakupów czy remontów, na dodatek wikłali dziedzica w niepotrzebne spory z poddanymi. "Złym duchem" był najwyraźniej miejscowy cwaniak, Izraelita Herszko Guttman, który tych ludzi korumpował.

Gwalbert Pawlikowski był spokojnym człowiekiem i raczej pobłażliwym (żeby nie rzec łatwowiernym). Ale i on miał już tego dosyć. Na początku roku 1839 zdenerwował się i wymienił rządcę Łazowskiego na Madejskiego oraz mandatariusza Sochanika na Bubellę. Jednak już niedługo i z nową ekipą miał te same problemy. Skończyło się na tym, że Pawlikowscy zrezygnowali z zarządzania Milnem i puścili majątek w dzierżawę.